11 marca 2011r. BIAŁO-CZARNA to tytuł najnowszej katowskiej płyty. Premira odbędzie się 10-go kwietnia dzięki wydaniu jej przez MYSTIC PRODUCTION. Na tę okoliczność do płyty opatrzonej autografami muzyków będzie dodany t-shir w limitowanym nakładzie 333 szt. Zapraszam do strony Mystic

www.mystic.pl/plyty_cd,kat__roman_kostrzewski-bialo-czarna_ltd_pakiet_specjalny_333_sztuk_cdautografyt-shirt_pre-order_premiera_04042011,10774.htm

17 lipiec 2010 r. Prof. filozofi Ryszard Legutko, silnie związany z prawicą, uważa, że można zakazać organizowania dzisiejszej Parady Równości za sianie zgorszenia publicznego. " Widziałem taką paradę w Madrycie. Maszerowały miliony osób na czele z panią minister od równości czy od czegoś równie absurdalnego". Opowiada profesor, któremu równość absurdem się wydaje. Zapewne podobne zdanie wyraża o wolnościowych dążeniach Polaków w przeszłości więc mam pytanie. Dlaczego profesor wybrał filozofię a nie strzyżenie owiec?

17 lipiec 2010 r. W taki piekielny ukrop, kilku w Stolicznej zamiast wejść do wanny, cierpiało z wiszącą skórą jak u wielbłądów."Przykuli" się do drewna i dla upamiątnienia, położyli na bruku laurkę z napisem - "KRZYŻ Jest pierwszą literą alfabetu boga". - Owi uczeni w piśmie wiedzą, że gdy go odwrócisz.... będzie ostatnią.

8 lipiec 2010 r. Nie milkną wyborcze komentarze i pretensje. Ostatnio skierowane najostrzej do Janusza Palikota, który w odniesieniu do neutralności państwa względem różnego swiatopoglądu obywateli, dostrzega zagrożenie ze strony tych środowisk katolickich, które mają świński apetyt na władzę. Odwaga tego polityka ma zdrowe podstawy. Wybory wykazały, że większość z nas nie ma ochoty na tworzenie państwa policyjnego i dalszą ekspansję modlitwy, ascezy czy wątpliwej jakości cnoty.

21 czerwiec 2010 r. Nie poszedłem na wybory mając satysfakcję, że nie poparłem tych, którzy nie szanowali moich poglądów. W drugiej turze ruszę tyłkiem aby mniej cierpieć.

15 czerwiec 2010 r. Jak to zwykle w okresie wyborczym, każdy ma prawo sprzedawać kłastwa lub psinco. Ja bym tego nie kupił.

5 czerwca 2010 r. W częstochowski klasztor strzelił piorun. Rażeni ojczulkowie rozgłaszają, że potop sprowadziły samoloty fruwające nad ich głowami.
- Zgadza się, no i króliki mają białe ogonki aby je łatwiej ustrzelić.

5 czerwiec 2010 r. Znów lało. Kościół za miliardowe datki Polaków, odwdzięcza się litaniami do "wszechmogącego" aby ocalił nas od klęski. Dzięki. Póki co, miłosierni ludzie sami ratują swoje dobra i przybytki kosztownej wiary. W Nowym Karczynie uratowali podtopiony kościół Św. Stanisława - speca od hydrauliki nieba. Ludzie w tych trudnych dniach faktycznie "czynią cuda". Bóg nie, bo go po prostu nie ma i nie było. Ale to przecież wiedza tajemna.

20 maj 2010 r. Premier szacuje straty wynikające z powodzi na kwotę przewyższającą 2 mld euro. Zapomniał dodać, że circa about, tyle samo wydajemy corocznie na kropidło. A tak nawiasem mówiąc, czy ktoś z głosicieli króla Polski, zbudował chociaż arkę?

18 maj 2010 r. DIO. Miałem raz wielki diament ... smutno mi. Gdybym znał zaklęcia... to sam... przeżył jesze raz.... twoją śmieć?

17 kwiecień 2010 r. "Za wsią burza, jasny grom, idzie kondukt przez las. On? - despotyczny tłuk. Ona? - cięta na szmal. Mieli beaby, beaby cud i ten cud... trzy zapałki... trach. Spalił wiochę... stypa, uch, wóda czysta jak łza."
Polska, to też taki kraj, że "zakała" bywa uświęcony, a "święty"? W obliczu przyszłości (jako skutku), pozostanie tyle znaczącym.... ile przyczyna a ta, dzisiaj jest rozpaczą - nigdy niespełnionej - nadzieji nielotu łamiącego skrzydła?
Totemiczny Orzeł bronił gniazda tam gdzie.... Ja - jestem, Ty - jesteś, On, Ona, Ono- jest. My - jesteśmy. Wy - jesteście. Oni - są. Chyba, że jest przybity do krzyża. Orzeł czy .....?

10 kwiecień 2010 r. " W sadzie śmiertelnego piękna... jedna lampka, jeden kwiat....milczenie."

5 kwiecień 2010 r. Józef Michalik - "... bo katolicka Polska, to Polska, która próbuje być wierna Chrystusowi, która szanuje ludzi innego wyznania i bezwyznaniowych, ..." - Bla, bla, bla. Nie szanuje, skoro twierdzisz, że kraj nasz jest "katolicką Polską". To zawłaszczenie przed, którym trzeba się bronić. Dlaczego? - Ewagelia Łukasza 19 w.27 "Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja (Jezus przyp.aut.) królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach." A więc panie Michalik, jeśli nakłania pan Polaków aby nie bali się wiary katolickiej, to delikatnie ujmując, przyjmuję twoje gadanie jako zwyczajne lanie wody. Po prawdzie, to zdecydowanie wolę nasz, słowiański, tradycyjny śmigus - dyngus. Polecam kubeł zimnej wody.

11 marca 2010 r. Niejaki Gabriele Amorth, oficjalny katolicki egzorcysta, twierdzi, iż "skandale pedofilskie w Kościele Katolickim to dowód, że szatan grasuje w Watykanie". - Czyżby lęk sługi bożego nie pozwalał wyraźnie zrzucić winę księży na bogu niewinnego ducha diabła? A jeśli już o diable, to owszem, Szatan może przechadzać się po komnatach Watykanu ale tylko po to, aby piać z zachwytu na widok pępków bohaterów fresku "Stworzenie Adama".

11 marca 2010 r. Ogłoszono listę największych szmalcowników w Polsce. W bilansie rocznym polepszyło im się o 40%. Najbiedniejsi o tyle mają mniej. Ale co tam. Przecież bóg kocha biednych?

9 marca 2010 r. W necie informują, że "Nergal znów ma kłopoty". Żarty. To wolność w tym kraju ma kłopoty. Prawo u nas wprowadzają bigoci, którzy czują się obrażeni nie tylko spaleniem biblii. Wszak zapominają oni, że ta książka zawiera treści prawnie w Polsce zakazane a, które nie od dzisiaj obrażają wyznawców innej wiary czy ateistów. W biblii chrześcijan, pełno jest treści nakazujących zabijanie, dręczenie, torturowanie, czy stosowanie innych form męczenia i poniżania ludzi. Nie wyłączając dzieci! Posłużyły one w przeszłości (z Afryki płyną wieści, że także dzisiaj), do palenia ludzi, co oczywiście chrześcijan nie obraża. Jeśli artystyczna demonstracja Nergala była protestem przeciwko tym treściom to dlaczegoż to on ma być sądzony a nie głosiciele " Pisma Świętego"?

8 marca 2010 r. Prezes PIS spytał bydgoskich studentów, czy wiedzą co to jest aquapark? - Co, na rurze zakręciło?

8 marca 2010 r. Wszystkim paniom życzę mniej zacofanego kraju i naręcza kwiatów.

15 listopada 2009 r. "Jestem Katolikiem" - zadeklarował pierwszy po bogu w SLD, Grzegorz Napieralski. W tym kraju już tylko diabeł i przebudzeni Słowianie nie mają weksla w kościele.

13 lisopada 2009r. "Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży", zaklina Lech Kaczyński. - Toż to nauka ścisła - tam szkoła gdzie krzyż twój, aby myśl wolna na nim zawisła i ....... SKISŁA.

9 października 2009 r. Środowiska katolickie na wieść o planowanym Marszu Ateistów kwestionują jego zasadność i twierdzą, że jest on prowokacją wymierzoną w ludzi wierzących a także godzi w pamięć o Wojtyle. Myślę, że ludzi kościoła najbardziej wpienia fakt scalania i identyfikacji we wspólnocie zbuntowanej części społeczeństwa, odczuwającej katusze państwa wyznaniowego. Kraków to dobre miejsce na marsz, gdyż to tam dokonuje się największy zabór ciała i duszy.

29 września 2009 r. Donald Tusk w sprawie zatrzymania Romana Polańskiego"Nie jest moją rolą rozstrzyganie winy. Ona jest dość oczywista". - Rola? Wina? Wszystko jasne. Pijmy z gwina?

9 lipca 2009 r. Były prezydent zwrócił swoje "daleko - dalekie" spojrzenie na realną Madonnę i chciałby ją nagrodzić wspólnym spotkaniem, oczywiście jeśli ta zrezygnuje z koncertu. Może dziewczyna się skusi? Lecz... jeśli jej sztuka jest satanistyczną prowokacją, jak powiada Lech Wałęsa, to czy spotkanie na szczycie również będzie miało taki charakter? Klapa marynarki zapewne cała drży, więc lepiej schować ją pod kołdrę.

17 czerwca 2009 r. Niejaki Marian Brudzyński piekli się na Madonnę, która jakoby ma przesłonić gwiazdę innej panny. Panie Marianie nie bądź pan Nowakiem. Skocz na koncert i się wyluzuj.

17 czerwca 2009 r. Zbigniew Ziobro dla "Dziennika" - "...moje ambicje nie przysłaniają mi ważniejszych celów. Pochodzę z rodziny, w której uzyskałem patriotyczne wychowanie. Miałem w rodzinie trzech księży, babcia też chciała , bym został księdzem, ale mnie się bardzo podobały dziewczyny." Panie Zibi, tak wyrażony poligamiczny cel jest jasny a nawet patriotyczny, nie tylko w "książęcej" rodzinie. Witamy w Europie.

8 marca 2009 r. Kaczyński będzie jak odnowiciel - w świetle wyborów to stare jaja. Wszystkim paniom życzę świeższych... kwiatów.

29 sierpnia 2008 r. Media informują o kosztach leczenia Tadeusza Rydzyka z geotermalnej gorączki. Tadziu, olej unijną kasę skoro pod nosem masz fundusz zdrowia.

13 czerwca 2008 r. DO 14 - LATKÓW

Jest dobrze. "Obrońcy życia"angażują środki finansowe (50 tys. zł) na rzecz 14 - letniej Agaty chcącej usunąć niechcianą ciąże. To dobry czas na aukcję, przyszłych matek, kto da więcej? Ale czy można wierzyć tym, którzy jeszcze niedawno wygłupili się wyceną dziecka na "becikową" kwotę 1 000 zł?

 

Cytuję za http://ateoinfo.blox.pl/2008/02/Prosiaczek-obraza-uczucia-religijne.html%5D oraz http://www.rp.pl/artykul/88714.html

(Niemieckie Ministerstwo ds.Rodziny jest oburzone ateistyczną książeczką dla dzieci "Którędy do Pana Boga, pyta prosiaczek". Zdaniem Ministerstwa opowieść, która tłumaczy dzieciom, że bóg nie istnieje, obraża muzułmanów, chrześcijan i Żydów.) - No cóż, Ministerstwo wie, że bóg istnieje i zapewne nie obraża to prosiaczka ateistę, który się z tego śmieje.

Zbliża się wydanie mojej nowej płyty, tym razem solowej o tytule "Woda". Pierwszej z cyklu odwołujących się do sił natury. Płyta wprowadzona będzie do obrotu w dniu 9 listopada 2007r. To oryginalna i szczególna praca, albowiem rozsadza sztywne ramy stylistyki gatunkowej i przyswaja wielobarwność muzyki spotykanej wogóle. Aby to osiągnąć, zaprzągłem współczesne techniki przetwarzania dźwięku, w wyniku czego, gitary tak naprawdę, mogą okazać się fletami, a flety np. przetworzonym głosem. Brzmienie i dysonanse klimatyczne są kanwą moich poszukiwań w którą wplotlem "piosenki", aby jasno wyrazić linię wokalną. Resztę stanowią instrumentalne zabawy . Balladowy charakter całości, wzbogacony jest o ostrzejsze akcenty i jeśli nie pozostawiają złudzeń, że autor tworzył w silnym związku z muzyką heavy metal, to nie oznaczają zamiany wody w wino lub odwrotnie. Treści zawarte w utworach to brudne refleksje. Nie dotykają problemu najistotniejszego w życiu polaków, a więc pogoni za dobrobytem i sukcesem. Ledwie mieszczą się w granicach jego skutku. Aktualne jest wciąż pytanie po co i dlaczego? Dla wyjeżdzających z tego kraju, pytanie gdzie? A takż pytanie zasadnicze, czy oprócz " ja jestem", jest jeszcze ktoś?"My - pozostawiam bez komentarza.

Muzyka, teksty, wykonanie, produkcja nagrań, nagranie i mix - Roman Kostrzewski

Mastering - Leszek "Czubek" Wojtas w "Studio Preisner"

Wydanie i dystrybucja - Mystic Production

--------------------------------------------------------------------------

mHOUSE MAGAZINE:

Swego czasu byłeś naczelnym polskim propagatorem satanizmu i bezkompromisowego rockowo - metalowego antyklerykalizmu. Oczywiście jak się dzisiaj na to patrzy to jest to nieco przaśne i rubaszne, ale mimo wszystkich przytyków ze strony mniej życzliwych trzeba uczciwie oddać, że w swoim czasie sporo w tej kwestii namieszałeś. Powiedz, co Cię skłoniło do obrania takiej lirycznej drogi, dlaczego wymierzyłeś swoje ostrze akurat w chrześcijaństwo i kościół? I może najważniejsze – czy zamierzasz nadal podążać tym tropem?

RK: -Kierujesz rozmowę w stronę moich przekonań społeczno - politycznych i światopoglądowych - a to temat rzeka. Będąc nastolatkiem zauważyłem że w moim łbie i serduchu jest wiele miejsca dla spojrzenia laickiego z uwagi na religię, liberalnego i tolerancyjnego w swerze moralności i lewicowego w aspektach, życia społeczno - politycznego, co mylnie dziś się interpretuje jako tożsame tylko z utopijnym czy realnym komunizmem. Te ostatnie były pochodną prądów lewicowych podobnie jak myśli Nietschego ale jak to w życiu bywa zostały wykorzystane do walk politycznych i klasowych, a tam – wiadomo, zawsze dokonują skrótów i przewartościowań, będących zaprzeczeniem idei humanistycznych, z których się wywodziły. Miałem i mam krytyczny stosunek do kierunku przemian w kraju z uwagi na potworną biedę wielu z nas, postępujące zacofanie, polaryzację polityczną uniemożliwiającą odczuwania wrażenia wspólnoty, a ostatnio krytykę tę dopełnia zagubienie świadomości politycznej i społecznej większości Polaków, emigrację wewnętrzną i tę za chlebem, ślepotę klasy politycznej i arogancję panujących w tym kraju businessmanów, urzędników i różnej maści decydentów, a szczególnie tych wywodzących swoje ideowe kredo z religii tu panującej. To wszystko sprawia, że jest o czym i dla kogo pisać. Siedzę więc przed kompem, stukam i nie myślę jeszcze o błękitnej fali i piaszczystej plaży. Żyję w centrum tej naszej zawieruchy. Ostatnio wpadła do kamienicy ekipa remontowa, wygonili wszystkich z klatki albowiem jak zapowiadali mieli wyremontować dach. Smoła i te rzeczy... Po kilkunastu minutach hałasów, nagle cisza. Gdy weszliśmy na klatkę aby sprawdzić efekty pracy profesjonalistów, wszystkim oczy wyszły na wierzch, okazało się, że oni najzwyczajniej w świecie zakosili nam poręcz. No cóż, dla dzieciaków koniec jazdy.

-----------------------------------------------

GZIENNIK POLSKI :

"TU ES PETRUS"

Zaloguj; Kod dostępu; Zamieść ogłoszenie przez internet. 31.03.2007

----------------------------------------------

PRYMAS GLEMP:

"Nauczanie Kościoła w kwestii ochrony życia jest jednoznaczne. Jednak państwo to nie jest Kościół, nie wszyscy Polacy są chrześcijanami. Zobowiązanie wszystkich, także niekatolików, do reguł, jakie obowiązują w Kościele, byłoby ryzykowne" - powiada w rozmowie z gazetą "Dziennik". - Cacy. Kocham cię. 30.03.2007

----------------------------------------------

 

STRONA INTERNETOWA.

W najbliższym czasie można się spodziewać uruchomienia oficjalnej strony internetowej kapeli "KAT & Roman Kostrzewski".


 

OSTATNIE KONCERTY W TYM ROKU.

W dziale koncertów pijawił się grudniowy grafik sztuk solowych i z zespołem, zapraszamy.

 


 

Chat z KATem

Zapraszam 7 lipca o godz 20:00 do czata na spotkanie z muzykami zespolu
http://polchat.pl/chat/?room=KATFCchat


KONCERTY SIĘ ODBĘDĄ

Na stronach www.kat.art.pl zasiano dezinformacje. Koncerty się odbędą. Organizatorami tych koncertów nie jest Piotr Luczyk czy Fazi . Nie mogą więc też ich odwołać. W przeszłości już bywało, że Piotr Luczyk odmawiał zagrania koncertów więc można się przyzwyczaić. Przykro mi, że i Fazi nie może nam towarzyszyć. Skoro jednak artyści nie mają na to ochoty..... będą zastąpieni przez innych i zapewniam, że równie zajebiście grających. Foty i info o nich za tydzień. Wraz z Irkiem, Valdim, Michałem i Piotrem (lecz nie Luczykiem) zapraszamy do dobrej zabawy.





Wyjaśnienia dla uczestników forum Kata.

Piszę ten tekst w odniesieniu do waszych wątpliwości i powodu dla, którego ten temat został wywołany, przy okazji odpowiem na oskarżenia "Piotra" kierowane pod moim adresem a skoro już czas na uchylanie rąbka tajemnicy to .... może znajdzie się go trochę na zamoczenie pióra w żródłach konfliktu. Do wyboru: życie koncertowe, polityka nagraniowa, sprawy finansowe, metodyka pracy i wreszcie to, co jakoby stanowi największy problem- artyzm. Trochę dużo tego a przecież nie wszystko. Chętnie wliczę, zdrowie osobiste, nadszarpnięte w tych częściach, które najbardziej przez te lata ucierpiały. U jednych to będzie serce u innych głowa. No i jeden przypadek śmierci w szczególnym momencie bo w sytuacji w, której Piotr od kapeli odstąpił. Miał powód ? - No cóż, pominę go bo temat wstydliwy. Ten koniec nie nastąpił. Po pogrzebie Jacka odbyło się spotkanie. Piotr za odstąpienie wszystkich praw do nazwy i loga włącznie,zarządał money. Manager Sławek odmówił mu bo przecież nie o to chodziło,więc rozeszliśmy się w postanowieniu, że do rozmowy wrócimy za rok a Kat jest zawieszony. Powstał Alkatraz a skoro nie dogadaliśmy się co do Kata to intencją kapeli Alkatraz było granie pod własną nazwą. Byliśmy lojalni.W bilansie 13 miesięcy mieliśmy płytę w ręce. Zespół rozpoczął koncertowanie.

Podczas czterech koncertów w czerwcu 2002 r . bębniarza Alkatraz zastąpił Irek. W dwa tygodnie przygotował się do trasy co raczej dobrze świadczy o jego możliwościach , które teraz się kwestionuje. Ja oczywiście nie ulegam ślepocie i pamiętam wynikające trudności i niedogodności jakie wiążą sie z typem charakterologicznym Irka . Lecz w jego trudnym okresie życiowym po rozkładzie rodziny należało dać mu szansę i pobudzić a nie dołować. Fazi coś na ten temat powinien wiedzieć.

Irkowe granie w Alkatraz nie mogło być kojarzone z Katem, choć jako zwiastun, że to może nastąpić? - mogło. Fani na koncertach tę intencję podchwycili. Piotr chyba także, bo na współpracę przystał.

Narazie miały to być koncerty, które zorganizował Irek. Dochodzimy do pierwszego zróżnicowania poglądów. Kwestia koncertów. Byłem wyrazicielem opinii, że należy wiecej grać bo po pierwsze w koncertach urzeczywistnia się pełne życie artysty i po drugie jeśli nawet któryś koncert finansowo nie wypali aby spełnić wysoki próg tantiemów to i tak przełoży się na promocje płyt i kaset. Część to popierała część nie. Piotr otrzymał wolną rękę w kreowaniu polityki koncertowej. Dzięki jego wypowiedzi tę politykę znacie. A wynik- Blisko 2 lata od tej trasy i 1 koncert. Pamiętajcie bo to ważne, artycha też chciałby papu dla siebie i dla swoich bliskich.

Na rzecz tej polityki okropnie zadłużyłem się u swego managera . Przez cały okres- równie długi jak cała katowska twórcza histortia, żyłem skromnie a sądzę że w zestawieniu z niejednym z was, uczestników tego forum, nawet ciut za biednie aby z głową w chmurach kontemplować swoje gwiazdorstwo. Wykluczywszy motyw finansowy pozostaje jedno wytłumaczenie trwania przy tym zajęciu.

"Piotr" powiada, że od 2002 roku moja obecność w zespole jest policzalna na palcach jednej ręki. I tu uwaga, ten skromny zabieg socjotechniczny miał na celu powiedzieć coś co nie zostało wprost wypowiedziane ale w mig przez was podchwycone, mianowicie to, że jestem leniuszkiem i krwiopijcą.

Po trasie koncertowej, która mogła się podobać, dalszych koncertów- niet -więc chyba nie po to mieliśmy się spotykać no i ku prawdzie nie tylko ja ale żaden inny w tym celu się nie spotykał, oprócz przygotowań do koncertu z Ironami . Acha bym zapomniał, przecież mieliśmy się spotykać aby zrobić nowy materiał lecz tu od samego początku były jaja. Najpierw Piotruś jak go tu pieszczotliwie nazwano,zastrzegł, że nie będzie grał "cudzych" utworów- przypuszczałem, że tu chodzi o Valdiego, który formalnie w kapeli grał choć Piotruś twierdzi, że to był muzyk sesyjny. Ja nie mogę sobie przypomnieć w jakiej to sesji musieliśmy z usług Valdiego korzystać. Formalnych równych praw nasz Piotruś mu odmawiał. W szczególności tworzenia dla wykonań Kata. Valdi trochę obraził sie a nawet trochę poświntuszył. Oberwało mu się lecz wbrew temu co opowiada "Piotr" w podjęciu decyzji nad jego wydaleniem udziału nie brałem. Wnioskodawcą był Piotruś i choć go nie poparłem uznając, że to zbyt daleki wniosek to dzisiaj się usprawiedliwia moją aprobatą.

Już wiecie, że Piotruś pragnie tworzyć sam. Jednak przez cały 2003 rok zero numerów. W jego pretensjach do mnie pełno niedopowiedzeń, choćby to, że nie udzielam się twórczo w Kacie i to, że moja praca ograniczała się do oczekiwania na nowe kompozycje i pisania tekstów. A dalej, że on odszedł na pięć lat i żądna płyta Kata nie powstała.

Chronologia zdarzeń po śmierci Jacka nie pozwalała na powstanie utworów Kata bo był zawieszony. Uwaga "Piotra", że ograniczam się do czekania na utwory oraz pisania tekstów jest nie na miejscu z dwóch powodów. w świetle niechęci Piotra do nie grania innych utworów-wiadomo, owszem w przeszłości zdarzało mi się przynosić pomysły opracowane na gitarę, lecz moją domeną była praca nad tworzeniem partii wokalnych i tekstów. Już od perwszej płyty w większości opracowywana w domu. Podczas tworzenia "Róż......" mój styl pracy się ugruntował, ale trzeba było przychodzić na próby Piotrusiu i stworzyć więcej niż jeden utwór, żeby o tym wiedzieć. Inna sprawa, że od jakiegoś czasu instrument, klawiszowy, którego, używam pozwala na symulacje brzmień w klimacie metalowym lecz z racjonalnych powodów nie mogę proponować tych pomysłów do wykonań przez gitarzystów. Dla wyjaśnienia tego problemu dopowiem, że może się to okazać kłopotliwe. "Piotr" o tym wie... no chyba, że nie. Druga część owego oskarżenia nic nie wspomina o tym, że jak do tej pory wszystkie linie wokalne to ja skomponowałem, co albo sugeruje, że ja ich nie robiłem i ich nie robię lub, że robił je i będzie robił ktoś inny. Ten rodzaj niedomówienia to takie małe kłamstewko poparte jedną,pewnością, że ich robić nie będę.

Podczas pracy nad jedyną kompozycją Piotra na płycie "Róże" ........ bardzo pragnął coś mi zasugerować wydając dwa powtarzające się i wydane tłumionym krzykiem dzwięki.-Niech każdy w swoim zaciszu domowym wykrzyknie dwa razy hau hau a będzie wiedział o co chodzi. No cóż, dodałem resztę, wysokość dżwięków określiłęm , no i od tej pory nazywa się ten utwór "Słodki krem". Bez podobnych uwag stworzyłem linie wokalne do pozostałych utworów Kata. Powiedzmy więc w końcu tę prawdę. Moj udział w twórczości był taki, że z nielicznymi istrumentalnymi wyjątkami , związany byłem z każdym utworem tak w treści jak i w muzyce, czasami także w materii instrumentalnej. Jak już wspominałem, zwykłem pracować w zaciszu domowym albowiem wśród zgiełku dźwięku na próbach, nic bym nie napisał i niewiele dźwięków wymyślił. Gdyby tak zostało to nowa płyta Kata powstałaby i zapewne jak zawsze wywoływałaby kontrowersje. Ale to już inny temat. Rozumiem, że "Piotr" chciałby sobie trochę pomajstrować ale to tak jakbym zaczął mu wykrzywiać palce na gryfie. Albo muzycy ufają talentowi partnera albo nie. Z uwagi na to, że Piotrek niewiele komponował na płytach: "Róże" ...... i "Szydercze Zwierciadło" a Fazi ze zrozumiałych względów nie mógł tworzyć płyt: "666", "Metal and Hell" a także "38 minutes of life" czy też" Oddech wymarch światów", to gadanie o moim pierdzeniu w stołek lub spijaniu ich krwi przypomina majaczenie.

Sprzeczne wypowiedzi Piotra wywołują zamieszanie. Powiada w jednym miejscu, że opuściłem zespół i w tym samym wywiadzie, że zespół mi podziękował bo Piotrusiowych utworów nie byłem w stanie zrobić. W koncu jednak płynnie przechodzi w wypowiedzi zamieszczonej na forum, że jego celem (JEGO CELEM) nie było pozbycie się Romana, lecz nagranie jak najlepszej płyty. To imponujące zobowiązanie. Tym bardziej, że nikt o zdrowych zmysłach nie pragnie nagrać najgorszej.

O tej najlepszej płycie dowiedziałem sie na solowej trasie z ust Sławka. Do czasu tej trasy o niczym podobnym nie słyszałem. Owszem zimą tego roku Sławek poprosił mnie abym wspólnie z Piotrem dogadał się w sprawie praw autorskich w przypadku powstania nowych utworów. . Chodziło o to, że Piotruś nie zgadza się z postanowieniami ZAiKSu, dla indywidualnie popełnianej pracy twórczej i uznaje, że teksty i muzyka wokalna mają mniejsze znaczenie aniżeli partia instrumentalna.I nie sądźcie, że jest to przekręt, ma do tego prawo by wycenić swoją pracę. Ja mu wówczas na to, że jeśli twórcy zgodzą się na równe udziały to mi pasuje. Jeśli jednak ktoś się wychyli w przypisywaniu sobie większego znaczenia to ja także podejmę tę grę. No cóż, pogadaliśmy sobie i tyle. Sławek był świadkiem tej dyskusji Czułem się zobowiązany wobec Sławka i byłem gotów na ustępstwa. W swej argumentacji korzystał z gróżb, że może za pieniądze lub mniejszy procent zlecić komuś napisanie tekstów i tych linii. Jesteście na pewno ciekawi co ja na to? A no kocham wolność, więc jak tak chce to niech to komuś da. W moim oporze tkwiło przekonanie, że jeśli w twórczości dominuje kasa a nie ufność w sztukę to niewiele z tego wyjdzie.

Z drugiej strony pisanie tekstów i lini wokalnej to nie skok przez płot, trochę trzeba popracować. Rify gitarowe, aranż, linia basu, groove mają kolosalne znaczenie dla soundu i barwy czy klimatu utworu, lecz główny zarys melodyki najczęściej choć nie koniecznie i nie tylko, nadaje linia wokalna. No a z innej strony w przeszłości mieliśmy przypadek Roberta Lora, który napisał teksty i było bardzo dobrze.

Po moim przyjeździe z trasy, trwało to jeszcze ze dwa miechy zanim poznałem pierwsze dwa utwory. I to by się zgadzało, dwa lata wspólnych planów i dwa utwory-sprawiedliwie. Pomyślicie, że to mało a ja wam mówię, że dużo . Przecież niektórzy z was choćbyście chcieli to nie sklecicie żadnego utworu, nawet na grzebieniu, choćby mnóstwo grzebieni wam dać, ale znacie się na malowaniu, samochodach, kompach, budowaniu, nauce, strzelaniu a nawet na świńskich żartach.

A więc byłem strasznie ciekaw co też ten nasz Piotruś wyczarował, zapewne sam, choć jeszcze reszta zespołu o tym nie wie. Ale dość sarkazmów.
Moja ciekawość była tym większa, że z różdżek Irka skorzystać nie chciał. Praca paliła mi się w gardle i po dwóch tygodniach (dwa lata, dwa tygodnie, dwa utwory) razem sześć. A więc jedną szóstkę już mieliśmy. Wysłałem to owo coś, do czego się dziś nikt oprócz mnie przyznać nie chce do Sławka, Faziego i Piotrusia. Choć po płycie 666 nigdy tego nie czyniłem (aż do tego dnia było tak, że wszyscy dowiadywaliśię o moich wybrykach w studio, część z nas płakała ze szczęścia a część ze zgryzoty), to teraz postąpiłem inaczej. No i poszłooo. W mojej zakurzonej i chyba zaczarowanej chacie usiedliśmy Piotruś, Fazi i ja (hm, zero reszty muzyków -bez żadnych wątpliwości , Kata ) no i.....poobrażaliśmy się. A to, że w tym miejscu nie może być śpiewu a tu trzeba ostrzej, a tu nie ma być go wcale. A ja , że solówki ciągną się przez 65% utworu( sam dłubiąc w nosie wygłupiałem się aby wyliczać procenta w iluś tam utworach innych "swiatowych" kapel i wychodziło mi, że czas solowej ekwilibrystyki Piotrusia to niezłe co nie co a w związku z tym czy te dłubanie w nosie będe musiał także uskuteczniać na koncertach). A dalej, że oni pracowali miesiącami a ja dwa tygodnie, a to, że im się nie podoba to co zrobiłem i chcą trzy wersje, no i też to, że też i mnie się nie podobało ale do utworu się wkleiłem i pasuje. I chyba tego nie powinienem mówić -tego, że się nie podobało. Nie powinienem też mówić tego, że współistnienie solówki i śpiewu mieszczą się w zawirowaniach harmoni i kontrapunktu lub też ich zasad. Mądrala ze mnie ale w skrytości wam powiem, że nie odkryłem Ameryki i chyba nikt do końca nie wie co tak naprawdę to może znaczyć. Spokojne śpiewy na przemian z ostrym to też nic nowego. Cały świat metalowy to stosuje.

W końcu wyraziłem się nieprzyzwoicie albowiem zachęciłem go aby się trochę pouczył. Żadnej lini wokalnej nie zbudował więc mogłem sobie poużywać. A nie ma nic gorszego jak podkopanie autorytarnego nautorytetu.(tfu jakie paskudne słowa). Piotrusia szlag trafił i o analizie następnego utworu słyszeć nie chciał. Nie pomogły prośby Faziego. Nie i koniec. Komentarzem do tej sytuacji niech będzie korespondencja w sieci, gdzie Fazi słusznie mnie wyśmiał, że analizuję procenty czasu dla lini wokalnych w utworach gwiazd metalu, no i słusznie zauważył, że to nie sztuka zrobić dobry wokal do dobrego muzycznego tła lecz dobry do złego. I oczywiście zaczerwieniłem się. Pomyślałem ale burak ze mnie i zachęciłem basistę aby tą cenną uwagą a nawet mądrością podzielił się z Piotrusiem. Tą ostatnią korespondencję z muzykiem zespołu zakończyłem nieprzyzwoitą propozycją aby podesłali mi następne utwory .

Z paznokciami poogryzanymi do samego łożyska wyczekiwałem dobrej wieści. W sierpniu przyszła dobra i zła . Dziś trudno mi rozpoznać, która jest, którą. Najpierw odwiedził mnie Irek z propozycją abym przyjął możliwość współpracy z nim pod szyldem Kat. Chcąc być lojalnym wobec szefa zwierzyłem się a Irek potwierdził o swych zamiarach. Sławek świadom faktycznego rozkładu zespołu przyjął moje zapewnienia, o gotowości pracy dla jednego i drugiego układu. Po dwóch tygodniach poinformował mnie o pracy nad utworami przez kogoś innego. Na koniec oddajmy głos Piotrusiowi. Oto dwie jego wypowiedzi.Jedna ukazała się na stronach interia.pl druga na stronach Kata

Interia: .......dleczego Kat, po wydaniu "Szyderczego Zwierciadła",przestał istnieć? -Setki razy słyszałem ludzi mówiących, że Piotr Luczyk odszedł z Kata. Przecież to jest wierutna bzdura. Jak mogłem odejść z zespołu, który sam stworzyłem. Nie interesowała mnie praca, której efekty znajdą się w końcu w koszu na śmieci sklepów płytowych, a idąc drogą Irka Lotha i jego szybkich koncercików mogło do tego dojść.

strona Kata- O ich możliwościach artystycznych świadczy dobitnie fakt, że w czasie kiedy odszedłem od zespołu na 5 lat nie powstała żadna płyta Kata.

W jego wypowiedziach pełno takich pereł. Diagnoza rzuca się w oczy.Poczytajcie jego wypowiedzi a też do niej dojdziecie.

Tak z grubsza wygląda mój pogląd na te sprawy i ocenę sytuacji. . Wszystko to dzieje się w tle uporządkowania spraw majątkowych związanymi z moją częścią, praw autorskich, które jeśli ułożą się pomyślnie, zasuną, kurtynę aby uchylił ją inny.
Chciałbym, oczywiście z chętnymi tego muzykami , zagrać jeszcze kilka pożegnalnych koncertów co mam nadzieję zbiegłoby się z oczekiwaniami chociaż części fanów. Stąd informacje o koncertach. Spory o nazwę pozostawię założycielom bo skoro w tej materii mnie równych praw się odmawia, to nic tu po mnie. Trzeba iść dalej.
Dziękuję przyjaciołom zespołu za wiarę w moje intencje twórcze, które raz za razem były wspierane Tadeuszem Micińskim, Markiem Twainem wieloma kapelami metalowymi i niemetalowymi, którym to twórcom nieraz dziękowałem i dziękuję nadal bo przypominanie o nich nigdy nie za wiele.

13 września 2004r.